Większość planerów posiłków na rynku to przetłumaczone aplikacje zagraniczne. Nie radzą sobie z polską kuchnią, polskimi produktami i - co najbardziej irytuje użytkowników - z polską odmianą słów. Na liście zakupów pojawiają się osobno „pomidor” i „pomidory”, a przepisy nie uwzględniają tego, co realnie leży w lodówce.
Klient potrzebował produktu, który w kilka sekund wygeneruje kompletny, spersonalizowany jadłospis na cały tydzień, ograniczy marnowanie jedzenia (Zero Waste) i będzie wygodny na telefonie bez instalowania aplikacji ze sklepu.
